Nowa praca w transporcie
2008-11-22 08:31:23
Kiedy wybudowałem dom, byłem bardzo szczęśliwy. Myślałem, że nic więcej nie jest mi do szczęścia potrzebne. Miałem kochająca zonę, śliczne dzieci. Okazało się jednak, że taka sielanka nie może trwać długo. W firmie, w której pracowałem, posypały się zwolnienia. Mnie także one dotknęły. Z dnia na dzień straciłem dobrze płatną pracę. Dom mnie już tak nie cieszył. Musieliśmy odłożyć długo planowane wakacje. Nie wiedziałem, co zrobić. To znaczy wiedziałem, bo przecież nie mogło być tak, żebym nie miałam pracy. Sęk w tym, że w okolicy nie było żadnych ofert, nie miałem gdzie się zwrócić. Zobaczyłem gdzieś na jakimś drzewie ogłoszenie „Transport wodny, świetne zarobki, od zaraz!”. Powiedziałem o tym żonie. Spytałam, na jak długo opuszczę dom. Serce mi się krajało. Nie potrafiłem jej odpowiedzieć na to pytanie. Postanowiliśmy, że najpierw pójdę do tej firmy zajmującej się transportem i porozmawiam na temat tej pracy. Bo przecież nic na jej temat nie wiedziałem. Transport to bardzo szerokie pojęcie. Chciałem wiedzieć, czego to jest transport, jak długo trwa jeden okres transportowy i przede wszystko ile mi za tę pracę zapłacą. Jeśli miałyby być to marne pieniądze, to nie wiem, czy bym się tej pracy podjął. Szkoda mi było zostawiać rodzinę i dom. Ale z drugiej strony chodziły mi po głowie obiecane wakacje. Kto by wtedy pomyślał, że piękne marzenia o wakacjach urwą się w taki smutny sposób? Kiedy dotarłem na miejsce, przyjęto mnie bardzo życzliwie. Okazało się, że był to transport materiałów budowlanych. Nie wypytywano mnie szczegółowo o wykształcenie, poprzednią pracę. Najwyraźniej bardzo potrzebowali ludzi. I nie ukrywam, że potrafili ich do siebie przyciągnąć. Bo gdy podali, ile mi zapłacą, to podskoczyłem pod sufit. Starczy nie tylko na wakacje, ale też na prezent dla dzieci i żony. Postanowiłem, że na jakiś czas opuszczę dom. Żona na pewno sobie świetnie poradzi, w końcu na koncie zostały nam jeszcze pieniądze. A ja pojadę zarabiać.
Pozostaw swój komentarz